1

(32 odpowiedzi, napisanych Serwis Hong Kong Cinema)

Axel piszący, że zrobiłem go w chuja... miałem tu więcej nie wchodzić, ale jak trafiłem na ten wpis, no to muszę się odnieść wink. Jedyną osobą, która kogoś tutaj wychujała to Axel, miał mi tylko pomóc w prowadzeniu tej strony, potem stanęło na współpracy, a wyszło tak, że zrobił wszystko po swojemu, a następnie wymuszał pisanie tekstów (stąd były krótkie i słabe), bo odgrażał się, że jak nie, to pokasuje cały serwis, bo dla niego on gówno znaczy. Sam nie robił oczywiście nic, to samo było zresztą na forum Rambo i Terminator (można tam poczytać o jego zachowaniu), gdzie bezrobotny wielki pan nie robił nic, nie popełnił żadnego tekstu,a od innych wymagał, by robili za niego, a potem podpinał się pod czyjąś robotę.

2

(3 odpowiedzi, napisanych Godzilla i inne filmy Kaiju/Tokustatsu)

Ale widać amerykanie wyciągnęli wnioski i zbliżyli całość do oryginalnych produkcji. I powiem tak
- nowy Godzilla daje radę, ale mam wrażenie, że to dopiero przedsmak i początek, gdyż teraz nie
wszystko jeszcze wyszło na perfect. Początek nieco chaotyczny był, ale na szczęście potem
wszystko się naprostowało, niektóre wątki np. relacje ojciec/syn na siłę wciśnięte. Na bardzo
duży plus idą efekty specjalne - niesamowite wrażenia i są po prostu szokujące, jedynie
Godzilla w CGI nie prezentuje się najlepiej, nadal wolałbym, żeby akurat jego wykonano w
tradycyjny sposób. I choć nie wygląda źle, jego nowy desing jakoś nie za bardzo spodobał mi
się, uważam, że nieco brakuje mu duszy. I coś skromnie było go na ekranie, raptem w kilku
scenach i zepchnięto na dalszy plan całą jego historię i postać, no i wbrew wszystkiemu jest
bohaterem, a nie głównym złym. Pełnił taką rolę jak Gamera w trylogii Heisei, niby filmy o nim, a tak na prawdę na dalszym planie, a na pierwszym główny przeciwnik/zagrożenie.  No, ale niemniej jednak comeback udany i mam nadzieję, że to
dopiero przedsmak tego co zobaczymy w ewentualnych sequelach. Postacie - Joe, Serizawa
udane, chociaż ten drugi coś tak włóczy się czasem po ekranie. Najsłabiej wypada Johnson,
najmniej ciekawa postać. Reszta ujdzie. Muzyka była bardzo dobra, a tempo odpowiednie, film
mocno trzymał w napięciu i to w wielu miejscach. Edwards stworzył kino emocjonujące, czasem
oszałamiające, ale jeszcze ciut brakuje i liczę, że skończy co zaczął w "Godzilli".

P. S- MarcinK, ale się upisałeś..

1986r., reż. Jet Li (debiut reżyserski)

Takie trochę naiwne kino, jak to produkcje Hong Kongu, ale ogólnie mocna rzecz. Sporo brutalności i krwi, co w kinie HK jest nie często spotykane. Główną zaletą produkcji są genialne walki, szacun dla Jeta Li, który okazał się niesamowity. Można powiedzieć, że dorównuje Chanowi pod wieloma względami i kaskadera też jest dopieszczona jak nie wiem. Ogląda się dość szybko i przyjemnie, chociaż reżyseria czasem niedopracowana np. na płaszczyźnie komediowo-dramatycznej. Ale to debiut Jeta Li, więc jest mu to wybaczone big_smile. Muzyka też była niezła i mocny finał. Dobre kino, chętnie jeszcze wrócę do tego filmu. Wczoraj można było go obejrzeć na kanale Stopklatka TV i czytał Paweł Straszrewski. Szkoda, że wersja anglojęzyczna. 6/10

Trylogię Gamery oglądałem jakoś w 2011r. i nie zachwyciła mnie, pierwsza cześć była bardzo słaba, druga dość OK, a trzecia przeciętna. Zdecydowanie najbardziej podobała mi się druga część właśnie, bo pierwsza to w ogóle. Sama nuda. Co do "Gamera vs. Iris" - film był obdarzony jakimś tam klimatem, mistycyzmem, ale z drugiej strony wiało nudą wiele czasu, a dialogi były strasznie smętne i bezsensowne, niczym w "Mechagodzilli 3". Takie marudzenie big_smile. A finałowa walka była bardzo krótka i nic specjalnego w sumie nie pokazano, chyba tam jakaś scena jak wbiły się w budynek była niezła. No, ale muszę kiedyś odświeżyć. Generalnie Gamera dla mnie mało ciekawa jest, bardziej podobało mi się parę filmów Showa od tych Heisei.  Ale 90% tych produkcji to i tak gnioty.

Jako jubileusz to fakt, nie wypada najlepiej, ale jako sam w sobie to może być. A skąd wiesz, że Godzilla vs. Gamera nie wyszło by gorsze jak Final Wars? E, tam Anguirus wygląda całkiem OK, nowy desing całkiem fajny. Rodan wygląda gorzej jak w Heisei - prawda, ale wygląda lepiej jak w Showa, więc... wink. Mecz piłkarski nie był zły, jak pierwszy raz oglądałem to pod niezłym wrażniem byłem....chociaż w sumie to trochę infantylne. Ale z drugiej strony fajne wink.

http://img4.wikia.nocookie.net/__cb20120805030120/godzilla/images/f/f0/Cover_godzilla_vs_spacegodzilla_1994_jp.jpg

1994r., reż. Kensho Yamashita
W rolach głównych: Akira Emoto, Jun Hashizume, Zenkichi Yoneyama, Akira Nakao, Megumi Odaka
Muzyka:Takayuki Hattori
Dostępność: TVP

Film był nadawany latem 2001r. i to jest pamiętna emisja, pierwsza i ostatnia tego filmu. Mam jeszcze nawet to nagranie, oglądane setki razy i przez to przyniszczone. Lektorem tej wersji jest Marek Lelek. Niema ani wydań VHS, ani DVD i nie było późniejszych emisji tego filmu.

Krótko o fabule:
Siły specjalne po raz kolejny podejmują próby pozbycia się Godzilli, wojska są bezskuteczne i nawet skonstruowany przez rząd Mechagodzilla sobie nie poradził. Tym razem podejmują próbę przejęcia kontroli nad Godzillą posługując się telepatią, a także powstaje nowy robot na bazie szczątków Mechagodzilli - M.O.G.U.E.R.A. Trwają różne manewry wojskowe i próby na wyspie, którą zamieszkuje Godzilla. Gdy wszyscy zajęci są Godzillą, do Ziemi zbliża się kosmiczny potwór, na spotkanie wylatuje mu M.O.G.U.E.R.A, ale bardzo szybko zostaje sprowadzony na Ziemię (dosłownie). Z przywiezionych przez robota informacji i próbek naukowcy odkrywają, że potwór to kosmiczny odpowiednik Godzilli, powstały z jego komórek , które wyniosła w kosmos Mothra i Biollante. Komórki wiele lat krążyły po kosmosie i mutowały, aż w końcu dały życie potworowi, który bardzo szybko zostaje nazwany Kosmogodzillą. Bardzo szybko siły specjalne odpuszczają sobie zabawę z Godzillą i mobilizują się przeciw najeźdźcy, którego celem staje się Ziemia. Świadomie osadza sie w Japonii, by zgładzić Godzillę, po krótkiej walce pokonuje swojego protoplastę i podprowadza młodego osobnika. Po zniszczeniu wielu miast fortyfikuje się w Fukuoce, czerpiąc swą energię z wieżowców.  M.O.G.U.E.R.A zostaje wysłana do walki z Kosmogodzillą, a pilotem robota zostaje Yuki, który ignoruje zadanie i atakuje Godzillę, który także zmierza na spotkanie z kosmicznym potworem.  Przyjaciel Yukie'ego, Goro Gondo także członek G-Force został zabity przez Godzillę, więc Yuki stara się za wszelką cenę zabić potwora. Zostaje jednak powstrzymany przez resztę załogi i robot rusza do walki z Kosmogodzillą, a zanim Godzilla.  Najeźdźcy jednak wcale nie jest łatwym przeciwnikiem, Godzilla jednoczy siłę z załogą robota i wspólnie podejmują walkę z Kosmogodzillą, która łatwa nie będzie.

Kolejny film, który przez fanów często jest negowany, ale według mnie jest dobry i nie widzę powodów, dla których miałby być najsłabszy w drugiej serii. Chociaż nie uniknięto wad, to w niektórych filmach Heisei znajdzie się ich więcej. Jest nowy reżyser, więc i nowy styl wink. Chociaż trzeba przyznać, że Yamashita nie radzi sobie z wątkami pobocznymi i traktuje je po macoszemu, np. wątek mafii, tyle co się zaczyna już się kończy. Jakby wepchnięty na siłę. Fabuła w ogóle mocną stroną nie jest, znajdzie się wiele uproszczeń, które tylko pchają akcję do przodu. Np. w/w wątek mafii - nic nie wnosi, a jego zadanie to zająć czas przez kilka minut. Podobnie kilka innych motywów zostaje gdzieś zepchniętych i nie dokończonych. Natomiast dużym plusem jest muzyka, którą skomponował Takayuki Hattori - w żadnym miejscu nie ustępuje muzyce Ifukube. Szczególnie nowy główny temat przewodni jest rewelacyjny. Aktorstwo jest na możliwym poziomie, chociaż jest bez fajerwerków. Szczególnie na uwagę zasługuje Akira Emoto w roli Yukiego. Efekty specjalne są na średnim poziomie, nieco gorsze niż na początku drugiej serii, ale lepsze niż np. w Destruktorze. No i niema CGI, które niestety w kolejnym filmie zaczęło psuć przyjemność z oglądania wielu scen.  Sporym plusem jest nowy przeciwnik – Kosmogodzilla, jeden z najtwardszych skurwieli w drugiej serii, design ma bardzo dobry i prezentuje się ładnie, ma zarówno cechy Godzilli, jak i te „kosmiczne”. Odświeżono robota M.O.G.U.E.R.Ę. i choć nie wygląda jakoś  imponująco to może być, na pewno  ma większa rolę i lepiej wygląda niż w latach 50 w „Mysterians”. Godzilla ma także odjechany design i robi piorunujące wrażenie. Plusem filmu jest długi występ potworów, długa i intensywna walka oraz ładne ujęcia. Natomiast minusem jest fabuła i czasem reżyseria kuleje, niemniej jednak według mnie solidny film.

Ocena 7/10

http://4.bp.blogspot.com/-RnRVwvqH6D0/UNpQ_ZQ6AOI/AAAAAAAAAjY/Kj-Ta-fB38g/s1600/godzilla-final-wars-poster-7217.jpg

2004r., reż. Ryhuei Kitamura
W rolach głównych: Masahiro Matsuoka, Kazuki Kitamura, Don Frye, Rei Kikukawa
Muzyka: Keith Emerson, Sum 41
Dystrybucja: DVD, TV

Film wydano na DVD, niestety Monolith odstawiło szopkę i wydało film z irytującym amerykańskim dubbingiem, ale jeszcze nie to jest najgorsze. Tragedia jest jeśli chodzi o tłumaczenie...no to jest tragedia, porażka, profanacja! Szczególnie jeśli idzie o dodatki. Błędy, przekręcenia, w ogóle jakieś pierdoły popisane... Dobrze chociaż, że dźwięk jest dobry i jakość obrazu, więc oglądając na kinie domowym można chwilowo zapomnieć o tych kolosalnych wpadkach i dać się ponieść akcji. Ale i tak to, co zrobił dystrybutor jest niewybaczalne. Film przeczytał Jan Wilkans. Ta sama wersja DVD była nadawana w TV PULS. W 2009r. „Ostatnią wojnę” wyemitowało TVP, dość wcześnie, bo o 2:50 (a i tak po jednej odwołanej emisji), bodajże była jeszcze powtórka na początku 2010r. O ile nie odwołali  wink. Wersja znacznie lepsza niż DVD/Puls  z oryginalnym dźwiękiem i dobrym tłumaczeniem. Czytał Paweł Straszewski.

Krótko o fabule:
Niedaleka przyszłość, wykształciła się nowa rasa nadludzi, nazywanych mutantami - posiadają ogromną siłę i mają dodatkowe zmysły. Kolejnym sukcesem jest także uwięzienie Godzilli i nawiązanie kontaktu z pozaziemską cywilizacją. Jednak przybysze z kosmosu coś ukrywają, a do odkrycia prawdy dąży  jeden z mutantów - Ozaki, pani biolog i kilka innych osób mających podejrzenia. Gdy udaje im się rozgryźć intencje obcych, ci przypuszczają ataki. Na usługach mają potwory, a ich technologia znacznie przewyższa naszą. Miasta zostają zniszczone, wojska pokonane, zostaje jedynie kilka punktów w których ukrywają się ludzie. Bohaterowie, którzy zwietrzyli spisek, postanawiają mimo wszystko jeszcze spróbować. Jedynym sensownym wyjściem jest uwolnienie Godzilli, który jest w stanie pokonać potwory pozostające na usługach kosmitów.

Film, który zwiódł wielu fanów i okazał się jednym z największych niewypałów w serii. Ja też spodziewałem się czegoś innego, czegoś co będzie bardziej nostalgiczne, konserwatywne, trzymające kanon. Produkcja okazała się jednak zupełnie inna, to prawdziwa "jazda bez trzymanki" z niemal luzackim podejściem. Jest masę smaczków, często ukrytych, nawiązań do poprzednich Godzilli, ale "Ostatnia Wojna" nawiązuje także do hitów z USA jak "Gwiezdne Wojny", czy "Matrix". Akurat to nie było potrzebne, ale jakoś przeżyłem. 28 część Godzilli jest zupełnie inna niż wszystkie, możliwe, że trochę odstaje i wielu fanów odstrasza, ale ja mam do niej jakiś sentyment, ma coś w sobie, że lubię wracać do niej i oglądam z przyjemnością. Możliwe,  że przyczynił się do tego nowy image Godzilli, przeskurwsyna, który kosi wszystko, albo efekty specjalne i ilość walk. Minusem jest, że wszystko trwa krótko, ale czasem wykonanie jest bardzo dobre - np. powrót do życia Gigana. Desing potworów jest często niesamowity, ale niektóre są pokazane jedynie kilka sekund sad. To było wręcz chamskie i to jeden z tych elementów, które pogrzebały ten film. No, ale do historii przeszła walka dwóch Godzilli, tej japońskiej i tej amerykańskiej, którą do życia powołał Emmerich. To już klasyczny urywek "Ostatniej wojny". Wszystko się zmieniło, więc i muzyka również. Jest parę aranżacji podobnych do tych, które skomponował Ifukube, ale generalnie wszystko inne jest. Chociaż muszę powiedzieć, że muzyka była przyjemna i znalazło się parę fajnych kawałków. Ponadto pojawiło się parę utworów rockowych (np. podkład pod walkę Godzilli i Zilli). Podobał mi się też wątek ludzki (ach, te fanowskie określenia big_smile) – powołano gammę sympatycznych bohaterów np. generał Gordon, pani biolog (według Ozakiego modelka wink), czy właśnie Ozaki. Trochę przyćmiewa ich Kazuki Kitamura w roli dowódcy obcych, narwaniec jakich mało. Tempo trochę siada, przez co wielu narzeka na nudę w pierwszej połowie, ale mnie tam nie nudziło się, fajnie z bohaterami było odkrywać prawdziwe oblicze kosmitów. Ale fakt, jest faktem, że występ potworów był definitywnie za krótki, a walki w szczególności. Powiem tak - mi się przyjemnie ogląda i lubię ten film, innym nie musi się podobać. Błędów ma sporo, ale...ale wink.

Ocena 7/10

http://1.fwcdn.pl/po/84/12/128412/7570732.3.jpg

1975r., reż. Ishiro Honda
W rolach głównych - Akihiko Hirata, Katsuhiko Sasaki, Tadao Nakamaru
Muzyka: Akira Ifukube
Dostępność w Polsce: VHS

Film był puszczany w polskich kinach, a później doczekał się dystrybucji na VHS od Vision, które zakupiło wersję japońską z dubbingiem amerykańskim. Film przeczytał Tomasz Knapik.

Krótko o fabule:
Doktor Mafune w latach 30 był genialnym naukowcem, zajmującym się eksploatacją mórz, a także fauną i florą morską. Jednak jego badania wkrótce stały się kontrowersyjne, przez co zaczął się narażać przełożonym. Gdy ogłosił, że odnalazł w głębinach dinozaura, którego może kontrolować, został zwolniony i upokorzony. W akcie zemsty nawiązuje współpracę z kosmitami, którzy ponownie próbują się zadomowić na Ziemi. Wydobywają oni szczątki Mechagodzilli, po czym odbudowują morderczą maszynę. Doktor wykorzystuje dinozaura, którego nazywa Titanosaurus. Łączą siły i wspólnie atakują Tokio, jedyną nadzieją jest Godzilla, który staje do brutalnej walki.

Jest to ostatni film z pierwszej serii i jednocześnie ostatni film Ishiro Hondy. Pociągnął on konwencję ekologiczną, którą nakreślił Banno na początku lat 70, a potem utrwalił Fukuda. Reżyser nadał filmowi niezwykły mroczny, pesymistyczny klimat, który nawiązują do atmosfery pierwszych filmów. Całość podsyca jeszcze nutka nostalgii i stylizacja na lata 50 (czasy, gdy powstały pierwsze i najlepsze części Godzilli. Po kilku potknięciach Honda wyciąga serię z dołka i jednocześnie żegna się z nią. Nowością w serii jest trochę brutalności (przeprowadzanie operacji itd) i trochę inny styl filmowania - szybsze ujęcia, czasem z różnych perspektyw (np. od spodu). Za muzykę po raz kolejny odpowiada Ifukube i jak zwykle wyszło dobrze, chociaż trochę za mało różnorodności jest, a zbyt często powtarzany motyw przewodni w różnych aranżacjach. Efekty specjalne stoją na niezłym poziomie w porównaniu do ostatnich filmów, powiem nawet, że niektóre z nich bronią się do dziś. Aktorstwo jest niezłe i mamy parę fajnych postaci np. ichtiologa, czy dr. Mafune.  Ogląda się dość szybko i film nawet trzyma w napięciu, szczególnie gdy zbliża się finał. Końcowa walka jedna z najlepszych w pierwszej serii i najbardziej dramatyczna. Po dziś dzień emocjonująca.

Ocena 7/10

9

(1 odpowiedzi, napisanych Godzilla i inne filmy Kaiju/Tokustatsu)

Zaciekawiłeś mnie, możliwe, że sięgnę po to.
P.S - coraz lepiej idzie ci pisanie tekstów.

10

(111 odpowiedzi, napisanych Sprawy forum)

Twoja prośba została pozytywnie rozpatrzona big_smile. Zaraz się poprawi.

11

(0 odpowiedzi, napisanych Godzilla i inne filmy Kaiju/Tokustatsu)

http://i.imgur.com/RWXl6hF.jpg

1954., reż. Ishiro Honda
W rolach głównych: Akihiko Hirata, Akira Takarada, Takashi Shimura
Muzyka: Akira Ifukube
Dostępność w Polsce: DVD, Polsat

Oczywiście mówię o oryginalnej wersji japońskiej, a nie tej pochlastanej przez amerykanów w 1956 wink. Niestety ta druga ukazała się u nas na DVD i była przemielona wiele razy na Polsat Film i TV4.  Nie wiem kto czytał na płytce, ale w telewizji Janusz Kozioł. Innych wersji w Polsce niema, a oryginał nie ukazał się NIGDY.

Krótko o fabule:
W okolicach Japonii zaczynają ginąć łodzie, co powoduje kolosalne zamieszanie, przypuszcza się różne możliwości - podwodne miny, wybuchy wulkanów, ale jedynie mieszkańcy wyspy Odo podejrzewają, co tak na prawdę odpowiada za zniszczenia. Wkrótce nadchodzi prawdziwy terror, legendarny potwór obudzony wybuchami nuklearnymi zaczyna atakować Japonię. W ciągu doby dochodzi to ogromnych zniszczeń, Tokio legło w gruzach, a niedługo potem może upaść cała Japonia i wiele innych krajów. Jedną szansą jest wynalazek dr. Serizway, ale problem tkwi w tym, że naukiec nie ma zamiaru go użyć, gdyż to może okazać się bronią niosącą większe zniszczenia niż sam Godzilla.

A teraz do rzeczy - Honda stworzył film, który narobił sporo szumu w kinematografii. Według mnie obraz wyprzedza swoją epokę, podczas gdy w innych krajach powstawały tandetne horrory, robione bez żadnego pomysłu, Honda zrealizował film ambitny, zawierający spory morał. Broń atomowa to broń totalnej zagłady, film świetnie to pokazuje. Produkcja jest mroczna, tajemnicza, akcja dawkowana jest powoli aż do ataku na Tokio, jednej z najlepszych sekwencji iw historii kina - płonące miasto wygląda niesamowicie, przerażająco, ale i pięknie. Świetnie spisali się aktorzy, szczególnie Akihiko Hirata w roli dr. Serizawy, tajemniczej i nieco tragicznej postaci, naprawdę dobrze się spisał. Akira Takarada w roli młodego marynarza również poradził sobie bez zarzutu. Soundtrack to też wysokie osiągnięcie - jeden z najbardziej rozpoznawalnych motywów muzycznych na świecie. Efekty specjalne - wtedy krok milowy, do dziś bronią się, wiele scen nawet dziś budzi grozę i przerażenie. Choć fakt, że kilka trików już zestarzało się i wygląda nieco słabo, ale ile lat temu to było!

Ocena: 10/10

12

(111 odpowiedzi, napisanych Sprawy forum)

Heh, drugi admin wykorzystuje, że na forum jest ekspert od Godzilli big_smile. Nieno, tak na serio to Godzilla i Kaiju jest mocno kojarzone z Azją, z resztą jak pomyślę o kinie azjatyckim to na myśl od razu wpadają te filmy, zaraz po kinie kopanym. Oczywiście nic wspólnego nie mają za sobą, ale powiązane ze Wschodem wink. A teraz zbliża się wielka premiera najnowszej części by USA, więc może i przyciągnie kogoś.

13

(358 odpowiedzi, napisanych Wydania DVD/VHS)

8 kwietnia 22:20 Stopklatka TV - "Draka w Bronksie", warto nagrać, bo to może coś fajnego. Szkoda tylko, że wszystko na tym kanale czyta Piotr Borowiec, którego po prostu nie lubię.

14

(17 odpowiedzi, napisanych Dyskusje okołofilmowe)

Ja niedawno obejrzałem sobie pierwszych F&F i nie porwało mnie, takie sobie kino akcji, trochę sztampowe, szybko się zapomina. Fabuła może nawet fajna, ale kiepska reżyseria, kiepskie pościgi i zryty soundtrack. Jedynie chyba rola Vina Diesela ciekawa, bez niego już w ogóle nie byłoby co oglądać.

15

(29 odpowiedzi, napisanych Wydania DVD/VHS)

Axel - Mea Culpa, Best Film wydało.

Współkaratecy - czyta Tomasz Knapik.

16

(29 odpowiedzi, napisanych Wydania DVD/VHS)

Strażnik prawa  (aka Strażnik wirtualnej rzeczywistości)- Lorezno Lamas, czyt. Jacek Brzostyński

17

(21 odpowiedzi, napisanych Wydania DVD/VHS)

Kruk 1 - Tomasz Knapik

18

(5 odpowiedzi, napisanych Filmy akcji i sztuk walki z USA)

Na kasecie Knapik czyta "Amerykanin z Shaolin". Ten film leciał też na TVP1, ale to jakoś zaraz po 2000r. Mnie się nie specjalnie podobał, o wiele bardziej lubię pierwszą i drugą cześć "Karate Tygrysa".

19

(21 odpowiedzi, napisanych Wydania DVD/VHS)

Dodam tylko kto czyta, to może uzupełnisz sobie listę.
Przyjemniaczek - Tomasz Knapik
Więzień - Lucjan Szołajski
Atomowe uderzenie - Lucjan Szołajski
Draka w Bronksie - Lucjan Szołajski

20

(5 odpowiedzi, napisanych Filmy akcji i sztuk walki z USA)

O, nie kojarzę tej sceny, a nawet niedawno oglądałem Kickboxera.  Jak następny raz oglądał będę to muszę uwagę zwrócić. 
Nie, z tego co pamiętam to czyta "Tygrys Karate 2" lub "Tygrys Karate cześć II". Od Imperial mam jeszcze "The king of the Kickboxers 2: American Shaolin", a to chyba też należy do serii "No Retreat, no Surrender".

21

(2 odpowiedzi, napisanych Filmy akcji i sztuk walki z USA)

Część pierwszą widziałem bardzo dawno temu, więc jak odświeżę to napiszę co o niej myślę. Ale film strasznie mi się podobał. Dwójka to udany sequel, ze znakomitym klimatem i wspaniałymi scenami walk. Dobre kino kopane, sporo akcji i dobra oprawa muzyczna. Do sequeli mam trochę bardziej rozbudowane komentarze:

Cześć III - Po jaką cholerę tytuł to "Najlepsi z najlepszych" skoro nic nie łączy trójki z poprzednimi częściami. Jedynie Tommy Lee. A o czwórce to już nawet nie wspomnę... Jakby Rhee zrealizował te filmy pod innym tytułem, choćby "No turning back" i np. "No turning back 2: Without Warning" to przynajmniej nie zaniżałby serii "Best of the Best", a i zrobiły nawet dwa oglądalne filmy kopane. A tak to ogląda się je źle przez pryzmat jedynki i dwójki i jeszcze zaniżają poziom poprzedników... Do rzeczy - trójka w ogóle nie jest powiązana, ale jako kino akcji może nawet być. Fabuła nawet ok, chociaż za bardzo przesadzona w kilku miejscach. Aktorstwo najlepsze nie jest, ale może być, muzyka raczej średnia. Walki są nawet dobre, chociaż też jest bez fajerwerków. Główny bad ass wypada nieźle, chociaż dziwni mnie szybki rozwój grupy - na początku filmu to paru facetów, których łatwo wtedy można było rozgonić, a pod koniec filmu to już wielka organizacja, licząca kilkuset członków, wypasioną broń, magazyny i pole do ćwiczeń. Ciekawi mnie jeszcze, dlaczego wystrzały z karabinów są rysowane, lub dokładane... I najdebilniejszy element filmu - rakieta z wyrzutni wlatuje oknem i wylatuje drzwiami autobusu...

Cześć IV-  Film trąci amatorką, licznymi uproszczeniami i bykami. A także głupotami w scenariuszu. Np. scena w sklepie, właściciel zostaje postrzelony w ramie, leży jak kłoda na ziemi, nawet nie mówi, nie może ruszyć ręką, jednak chwilę potem gdy zostaje zastrzelona dziewczyna to wstaje jakby nigdy nic się nie stało i zabija jednego z napastników i próbuje ratować postrzeloną córkę. Sceny akcji są słabe, tak samo jak efekty specjalne. Po głównym aktorze widać upływ czasu i walki też nie cieszą sad. Widać, że są wyćwiczone i często trącą amatorką. Muzyka jest słaba i w ogóle szkoda gadać.

22

(5 odpowiedzi, napisanych Filmy akcji i sztuk walki z USA)

Odwiedzał kilka razy z tego co pamiętam. Możesz powiedzieć w którym momencie? Albo po jakiej scenie to było? Ja mam piracko No Retreat, no Surrender  1 i 2 jako Tygrys Kararte cz.I i tygrys Karate cz. II. Jedynkę czyta Knapik, a dwójkę Kozioł, chociaż mogę się mylić co do dwójki.

23

(29 odpowiedzi, napisanych Wydania DVD/VHS)

Historia Policyjna 1,2 - Szołajski
Protektor - Szołajski
Projekt A- Szołajski
Czyniący Cuda - Ryszard Radwański
Król Smoków - Szydłowski (chociaż na 100% pewny nie jestem)
Moje Szczęśliwe Gwiazdy - Szydłowski (też głowy nie dam, ale tak mi się wydaje)

24

(5 odpowiedzi, napisanych Filmy akcji i sztuk walki z USA)

Tak, to była wersja z Knapikiem. A Brzostyński to na TVN czytał chyba, chociaż głowy nie dam. Ja nagrywałem z Polsatu, ale rok temu i już Borowiec czytał. Chociaż ten cytat, co przytoczyłeś, był taki sam w ten nowej wersji też.

25

(58 odpowiedzi, napisanych Sprawy forum)

Zachowanie Diego było niepoważne, przez usunięcie postów sporo zamieszanie zrobiłeś wink. Wiele tematów wyglądało idiotycznie - jakby ktoś pisał sam z sobą wink. Bałaganu sporo wink. No, ale jeśli zapewniasz, że nie powtórzy to się - to witamy ponownie wink.  Na temat problemów też coś wiem, więc nie będą ciągnął tego tematu - było minęło.