Temat: Przywitaj się.

Dział dla nowych userów, który dopiero zaczynają na forum. Ja zacznę, Hubert, lat 16, początkujący kolekcjonerów filmów, ulubione to martial arts, kaiju i wszelkiego rodzaju klasyka.
Pozdrawiam.

2

Odp: Przywitaj się.

Witam smile

Kino hongkońskie uwielbiam "od zawsze", ale dopiero 2-3 lata temu zacząłem je pochłaniać w większych ilościach - przede wszystkim wuxia pian oraz wszystko co powstało w pierwszej połowie lat 90tych, a ostatnio nadrabiam żelazną klasykę kung fu. Tym bardziej się cieszę, że w końcu w polskim internecie znalazło się miejsce poświęcone tej bardzo specyficznej i unikalnej kinematografii.

3

Odp: Przywitaj się.

Witaj. Znamy się chyba z Azjamania. Ja też gdzieś tak od 1,5 roku bardziej wziąłem się za martial arts.

4

Odp: Przywitaj się.

Ciekawostkami mógłby się ktoś zająć, jakby miał chęci. Ja recenzuje filmy Chana i jeszcze kawałek mi zostało. Sporo już mam, na dniach dodane zostaną. Jak wszystkie zrecenzuje to za inne się biorę.

5

Odp: Przywitaj się.

Witam. Kino HK oglądam od około 7-8 lat choć raczej z małą intensywnością, dopiero ostatnio mnie wzięło i nadrabiam zaległości. Szczególnie lubię kino akcji osadzone w dzisiejszych czasach (Triady, heroic bloodshedy itp), filmy z kategorii III oraz komedie z duetem Stephen Chow i Man Tat Ng.

6

Odp: Przywitaj się.

Filmów Stephena Chow nie trawię. Kiedyś zacząłem oglądać Kung Fu Hustle i spasowałem. Jak dla mnie badziewny film. Do samego Stephena nic nie mam, ale jego filmy są beznadziejne.

7

Odp: Przywitaj się.

Kung Fu Hustle to mało "reprezentatywny" film Chowa, przede wszystkim nie ma w nim Ng Man Tata (50% mniej głupawki) i w ogóle chyba nikogo z jego stałej ekipy. Najlepiej sięgnąć po coś z początku lat 90tych, pomiędzy "All for the winner" (1990) do "God of Cookery" (1997) - IMO jego ostatni naprawdę dobry film (CJ7 nie widziałem).

8

Odp: Przywitaj się.

A jakiś King of Beggers ? Miałem sobie nagrać, ale zwiastun mnie skutecznie odstraszył.

9

Odp: Przywitaj się.

Kłaniam się Ahmed z tej strony,cieszy mnie fakt że powstała taka strona i forum, w miarę możliwości postaram się dorzucać od czasu do czasu jakieś trzy grosze od siebie smile

10

Odp: Przywitaj się.

Witamy smile

@Goro - King of Beggars to dobry wybór na początek, jest to jedna z wielu wersji legendy o Żebraku So Chanie (postać znana choćby z Pijanego Mistrza), a z bardziej "współczesnych" filmów Chowa polecam "Love on Delivery" i "Fight Back to School"

11

Odp: Przywitaj się.

Trailer mnie odstraszył, no ale jak będzie teraz w TV4 lub TV6 to postaram się zapoznać.

12

Odp: Przywitaj się.

Skoro istnieje ten dział, a jest się forumowiczem (jaka ładna nazwa!), to rzeczywiście wypada się najpierw przedstawić.

Zacznę może od tego, że filmami z Hongkongu - i w ogóle chińskimi, czyli plus Tajwan i kontynent - zacząłem się interesować raczej od niedawna (o ile 3-4 lata uznać za "niedawno"). Nie mogę jednak powiedzieć, że wcześniej nie oglądałem ich wcale - owszem, zdarzało się, ale bardziej przypadkowo, niż regularnie. Podobnie zresztą jak produkcje filmowe innych krajów azjatyckich, zwłaszcza koreańskie.
To czym pasjonuję się od "dawien dawna" (czyli już ponad lat 40) jest kino japońskie, a w nim szczególnie filmy o tematyce historycznej, czyli tzw. jidaigeki (większość z nich to oczywiście filmy samurajskie). Zainteresowanie moje nie wzięło się z próżni, bo w tym samym mniej więcej czasie (czyli w latach .70 ubiegłego stulecia) sam zacząłem uprawiać tradycyjne japońskie sztuki walki. Mają one to do siebie, że nawet jeśli je traktować jako dyscypliny sportu, uwagę trenującego przyciąga historia i kultura kraju, z którego pochodzą. Przy okazji poznaje się trochę język, choćby dlatego, że japoński jest podstawą porozumiewania się na zajęciach w dojo. Z czasem ćwiczący zagłębia się w filozofię tego czym się zajmuje, bo jest ona podstawą sztuk walki, szczególnie dalekowschodnich ... Długo by o tym można pisać, a tu przecież nie tyle o chodzi o sztuki walki, co o filmy, w których są one pokazywane. W czasach kiedy ja zaczynałem trenować, w polskich kinach niewiele takich filmów można było obejrzeć, a telewizja też rzadko je pokazywała - przez cztery dziesięciolecia naliczyłem niewiele ponad dwadzieścia tytułów.
Owszem, dla zagorzałych fanów pomocne było video, często sprowadzane z zagranicy, jednak rzadko kiedy były to filmy z napisami. Dopiero technika zapisu cyfrowego spowodowała szersze upowszechnienie dalekowschodnich kinematografii. I wówczas okazało się, że takich filmów jest całe mnóstwo, o wiele więcej niż można się było spodziewać..
Siłą rzeczy, po pewnym czasie, zainteresowałem się również filmami o podobnej tematyce, choć z innego, ale pobliskiego obszaru kulturowego, czyli Chin. Choćby gwoli ich porównywania z produkcjami japońskimi. Przekonałem się wkrótce z przyjemnością, że w filmach chińskich również można obejrzeć całkiem sporo fajnych rzeczy ... jednak to, co mnie w nich najbardziej zainteresowało to znowu historia i kultura tego wspaniałego kraju. Ot, takie moje zboczenie zawodowe, pewnie dlatego, że taki mam profil wykształcenia.
Może Was nieco zaskoczę, jednak i to muszę powiedzieć ... Otóż tym, co mnie do regularnego ich oglądania wciągnęło, niekoniecznie były sztuki walki pokazywane w tych filmach. Ani chińskie, ani nawet japońskie ... Jako wieloletni praktykujący sztuki walki, dobrze zdaję sobie sprawę, że to co oglądamy na ekranach, to przede wszystkim filmowa choreografia, która do sztuki walki rzeczywistej ma się tak, jak teatr do życia. Więcej w tym widowiskowości, na pograniczu popisów cyrkowych, niż realiów. Oczywiście, nie jest to jakaś krytyka, bo  trudno nie podziwiać sprawności fizycznej, dobrej znajomości różnych stylów walki oraz kaskaderskich wyczynów, zwłaszcza takich, jak w wykonaniu Jackie Chana i jego kolegów. Zwłaszcza, jeśli są to rzeczy wykonywane na filmowym planie, a nie jakieś komputerowe animacje. Warto sobie Mieć na uwadze różnicę pomiędzy tym, co się dzieje na ekranie, a tym co miało miejsce w rzeczywistości, zwłaszcza tej zamierzchłej, kiedy chodziło o skuteczność, a nie efekty.
Może znów Was trochę zaskoczę ... Otóż, moim zdaniem, porównując obydwa kina, japońskie i chińskie, doszedłem do wniosku, że aktorzy chińscy są dużo do ról filmowych wojowników lepiej przygotowani, niż aktorzy japońscy. Za to filmy japońskie  - znów moim zdaniem - cechuje lepsza gra aktorska, oraz bardziej zróżnicowana fabuła i z reguły "głębsza" filozofia.
Wracając jednak do meritum sprawy: uważam, że zarówno kino japońskie, jak i chińskie, które są ważną cześcią kina światowego, wciąż jeszcze odkrywaną przez widza zachodniego, warte są lepszego spopularyzowania również w Polsce. Teraz, w dobie nośników cyfrowych stały się dostępne tysiące tytułów, o czym łatwo się przekonać, przeczesując sieć lub sklepy internetowe ... (moja kolekcja obejmuje dopiero kilkaset pozycji). Warto zatem sporządzić coś w rodzaju przewodnika, zwłaszcza dla początkujących. Ja, jako że zajmuję się głównie kinem japońskim, na nim raczej będę się starał skupiać ... Jednak bardzo mnie ucieszył fakt, że zaczął działać ten serwis, poświęcony kinematografii Hongkongu. Z przyjemnością będę śledził Wasze poczynania, a zapewne podchwycę również parę tutejszych pomysłów, kiedy tylko zacznę realizować swoje marzenie, czyli podobny portal, tyle że poświęcony kinu samurajskiemu. A żeby nie być tutaj wyłącznie pasożytem, obiecuję czasem skrobnąć coś niecoś od siebie, również na temat filmów chińskich, zwłaszcza z gatunku wuxia ... Zanim jednak to nastąpi pozwolę sobie odesłać Was do tego, co już nabazgrałem, bo ktoś to nieopatrznie wydrukował i zamieścił w dodatkach do filmów z kolekcji KINO AKCJI - FILMY DALEKIEGO WSCHODU.

Nota bene! Ponieważ uważam się za początkującego w tych tematach, zwłaszcza chińskich - dobrze wiem, że muszę jeszcze wiele się nauczyć ... Dlatego jestem otwarty na wszelką krytykę moich wypocin i gotów do dyskusji o interesujących nas sprawach...

Tyle pokrótce ...

Serdecznie pozdrawiam obecnych i przyszłych forumowiczów

daruma_irl vel KenShin

13

Odp: Przywitaj się.

Również witam wszystkich i cieszę się, że powstało coś o filmach typowo kung fu / samurajskich. Pozdrawiam.

PS. Czekam z niecierpliwością na recenzje filmów z lat 60', 70', w których niekoniecznie jest Jackie Chan.

http://s16.postimg.org/y6a8485v9/banner.jpg

14

Odp: Przywitaj się.

Z tym mogą być opóźnienia... nie za wiele oglądałem z 60.  Może nawet w ogóle. Ktoś inny musiałby się tym zająć.

15

Odp: Przywitaj się.

Ave

16

Odp: Przywitaj się.

Niespecjalnie interesuje sie filmami z Hongkongu, bo filmweb odnotowal ich raptem 21 - ktore ocenilem, wliczajac w to koprodukcje - na okolo 1000 obejrzanych przeze mnie. Mam nadzieje, ze znajde w tym miejscu cos wartego uwagi, niekoniecznie spod znaku Jackiego Chana i Bruce'a Lee. Jesli chodzi o kino azjatyckie, uwielbiam kinematografie japonska. Swego czasu nawet myslalem o stronie poswieconej filmom japonskim/samurajskim, ale chyba nie ma na to zapotrzebowania, nie mowiac juz o chetnych do realizacji. smile

17

Odp: Przywitaj się.

Witamy i zapraszamy do udzielania się. Mamy dział Kino Samurajskie, więc możesz tam śmiało buszować big_smile.

18

Odp: Przywitaj się.

Im nas więcej tym lepiej, a forum się ładnie rozrasta, ludzi i tematów przybywa a to cieszy smile

19

Odp: Przywitaj się.

Krótko mówiąc witam.

20

Odp: Przywitaj się.

Witojcie smile

21

Odp: Przywitaj się.

Mam 18 lat i nigdy nie lubiłem filmów z Hongkongu, a szczególnie produkcji z Jackie Chanem, które omijałem szerokim łukiem, do czasu zobaczenia Pijanego mistrza, po którym moje nastawienie do tych filmów jakimś cudem się zmieniło. Teraz oglądam te filmy kiedy tylko mogę. Kupuje na DVD, czekam aż puszczą coś w TV, a te które u nas się nie ukazały ściągam przez internet od jednego z chomików z polskimi napisami.

22

Odp: Przywitaj się.

Witaj. Wiesz, robię dokładnie tak samo. Też co nie wyszło, to ściągam (wstyd, ale cóż... sad).  Ostatnio na video jeszcze kupuję, ale tam są zwykle okrojone wersje.

23

Odp: Przywitaj się.

Ja jedynie kaiju ściągam, sporadycznie. Ewentualnie jakieś nie wydane filmy z JC. Tyle tylko.

24

Odp: Przywitaj się.

Ja nie widzę nic złego w ściąganiu filmów przez internet przez osoby, które kupują też oryginalne wydania. Co innego jak ktoś ogląda tylko i wyłącznie filmy pobrane z internetu i nigdy w życiu nie kupił by oryginalnego DVD.

25

Odp: Przywitaj się.

Widzę, że znasz się na rzeczy i porządny z ciebie fan. Takich osób nam trzeba !