1

Temat: Kondory Wschodu (1987)

Sammo Hung i Yuen Biao znowu razem tym razem w Kondorach wschodu, dobre kino prawie wojenne o dwunastu więźniach którzy mają za zadanie zneutralizować skład broni pozostawiony przez przypadek przez wycofujących się Amerykanów. Super dialogi, trochę śmiechu i co najważniejsze niezłe Kung Fu.
Film od jakiegoś czasu dostępny w kraju na DVD
8/10

2

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Mam zamiar kupić to wydanie, bo trailer bardzo mnie zainteresował. Ale czyta Sokołowski czy jakiś inny ?

3

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Czyta jakiś  Tomek Śliwiński

4

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Dobrze mu idzie ? Bo Sokołowski to jakaś porażka...

5

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Świetny film. Chyba najbardziej podobała mi się rola Wah Yuena, którego wcześniej specjalnie nie kojarzyłem. Myślałem że ten głupawy generałek zaraz dostanie kulkę w łeb i skończy się jego chichotanie, a tu okazało się że najlepsze sceny kopane to właśnie z nim!

6

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Wah też dobry. A nie z Biao ?

7

Odp: Kondory Wschodu (1987)

edkrak ,Wah Yuen całkiem nieźle też się pokazał z tej strony w Dragons Forever

8

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Właśnie w Kondorach jest taka scenka jak Biao walczy z Wah ale nie będę ci zdradzał szczegółów, powiem jedno - będzie ci się podobać ...

9

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Może na początku lipca / końcu czerwca zakupy zrobię. Jeszcze trochę pieniążków muszę odłożyć to więcej kupię.

10

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Kondory na allezło już za 12zł a co ciekawsze swego czasu w media były za 6zł

11

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Porządne kino akcji, które pomimo upływu lat wciąż ogląda się znakomicie. Tempo filmu może nie jest zawrotne, ale sporo się w nim dzieje, jest kilka ciekawych zwrotów akcji, no i obsada jest pierwszorzędna (Yuen Biao tradycyjnie przyćmiewa wszystkich włącznie z Sammo). Jedyne do czego można się przyczepić to pojedynki wręcz - raz, że jest ich niewiele, dwa - właściwie nikt poza w/w dwójką oraz Yuenem Wah nie ma momentu żeby popisać się umiejętnościami. A jeżeli w obsadzie widzę takie nazwiska jak Lam Ching-Ying, Yuen Wo Ping, Corey Yuen czy Hsiao Ho to mam prawo czuć niedosyt.

12

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Parszywa dwunastka + Rambo. Kawałek dobrej rozrywki.

13

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Dziś ten film będzie w telewizji. Ja go widziałem kilka miesięcy temu, więc coś tam jeszcze pamiętam. Napisałem nawet recenzję, ale nie podam linku, żeby nie spamować wink Film bardzo mi się podobał, mimo nieco głupkowatego humoru w paru momentach. Mała ilość walk absolutnie mi nie przeszkadzała, bo i tak jest tu mnóstwo świetnych scen akcji. Wspomnę chociażby takie momenty jak nocny atak kambodżańskich bojowniczek, wyłaniająca się z wody Joyce Godenzi z nożem i gotowością do zabijania wypisaną na twarzy albo scena, w której Sammo Hung efektownie skacze z urwiska na ciężarówkę, uzbrojony w granaty. O tym, że nie jest to wyłącznie bezmyślna rozrywka świadczy chociażby zaskakujące nawiązanie do "Łowcy jeleni" - fragment z rosyjską ruletką. No i aktorstwo też całkiem przyzwoite - wyróżnię Yuena Biao, Yuena Wah, Joyce Godenzi i Sammo Hunga. Mój ulubiony (obok "Rzeźnika Winga") film w reżyserii Sammo Hunga.

14

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Fajną wersje puścili na TV4. Chyba była odnowiona cyfrowo. Żadnych kropek, kaszanki ani kółek na obrazie. Tylko dubbing był chyba angielski. Wszystko w tym filmie było świetne. Skoro Amerykanie mogą zrzynać pomysły z filmów z Hongkongu, dlaczego nie może być na odwrót? Najlepsza była śmierć tego dziwnego, jak mieli podczas skoku doliczyć do 20 i otworzyć spadochron, a ten umierający leży na ziemi i mówi 16.
Wie ktoś czy na DVD też jest dubbing angielski, bo na TV4 był?

15

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Znakomita obsada, świetna praca kamery, dobre lokacje i klimat to niestety nie wszystko... Sammo nie wiedział chyba, że chce nakręcić szaloną komedie czy film akcji i niestety wyszedł jakiś zakalec, między tymi gatunkami. Mogła to być prześmiewcza komedia jak "Winners and Sinners" (tyle, że w Vietnamie) lub dramat wojenny (coś jak Heart of Dragon). Wiele nazwisk znanych jest, ale niestety nie każda ma wykorzystany potencjał i niestety są dość słabo rozpisane..., a np. Charlie Chin gra i kreuje taką postać jak w serii "My Lucky Sars". Sammo Hung ma świetną postać i odnajduje się w niej, tak samo Biao gra nieźle, mimo, że jego postać jest nieciekawa i to po raz kolejny zmarnowanie potencjału... Bolączką okazuje się czarny charakter, głupi pomysł... stale wachlujący się psychol, którego gra Yuen Wah. Sceny walk są bardzo dobre, choć niestety za dużo ich i są za krótkie, można było dać mniej, ale za to niezapomnianych, a nie pojedyncze drobne potyczki. Humor też moim zdaniem nie na miejscu, można się uśmiechnąć, ale po co? Jest też zwyczajnie głupio - gdy kogoś postrzelą, zobi, co ma zrobić, powie swoją kwestię, uratuje innych i dopiero padnie... albo po postrzale z karabinu maszynowego w klatkę/brzuch da się chodzić i walczyć do samiutkich napisów końcowych. Jest parę niezłych krwawych momentów min. rozstrzelanie zakładników, obcięcie dłoni, przebicie gardła itp. Tempo filmu jak najbardziej dobre, tak samo muzyka. Fajnie się ogląda i z zainteresowaniem, ale jest sporo minusów. 6/10. Bardziej wolę choćby "Zwariowany pociąg".

Na DVD raczej jest wybór ang./HK, bo ja tak mam na My Lucky Stars i Police Story 1,2.

16

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Czepianie się realizmu w takim filmie to raczej przegięcie wink
Tandetny humor w filmach akcji z Hongkongu jest często 'efektem ubocznym' i można przymknąć na to oko. Fakt, że drobnych potyczek było więcej niż dłuższych walk akurat w tym przypadku jest dla mnie plusem. Dla mnie to przede wszystkim kino wojenno-sensacyjne z odrobiną ironii i humoru, a nie głupia komedia z elementami kina wojennego i kina akcji. Mimo zapożyczeń z amerykańskich produkcji znalazło się też miejsce na kilka zaskakująco oryginalnych motywów, jak scena w której Sammo strzela z liścia palmy wink
Z obsady najbardziej podobała mi się Joyce Godenzi w roli twardej bojowniczki ruchu oporu. Większość aktorów zagrała "po chińsku" czyli w sposób karykaturalny, zaś Joyce Godenzi wypadła najbardziej wiarygodnie według mnie. Co ciekawe, od roku 1995 do czasów obecnych jest ona żoną Sammo Hunga.

17

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Ja się nie czepiam realizmu, jedynie płynnego ( lub raczej nie płynnego) poruszania sie między gatunkami, które Sammo przecież tak ładnie opanował..., zbędnego humoru i innych dupereli. Na pewno fajnie się oglądało, a, że mogło być lepiej, to już w sumie druga sprawa.

18

Odp: Kondory Wschodu (1987)

No, kupiłem to wydanie. Z opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale... Jutro jak znajdę czas, to wpłacam kase i czekam smile

19

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Z duuuużym opóźnieniem. Ale facet na bieżąco mi pisał o dacie wysyłki i opóźnieniach. Ale dotarło, więc jest OK. Liczy się, że  uczciwy. W trailerze było wiele scen, których nie ma w filmie - wiecie coś o tym? M. in. w więzieniu, jakiś mecz, walka z policjantami, spadający helikopter itp. A może to fragmenty jakiegoś innego filmu, dane tylko w zwiastunie? Wydanie konkretne, jeszcze dziś napiszę do DVD/VHS o tych wydaniach, co doszły mi ostatnio. Nawet lektor był niezły.  Zwykle tylko amerykańskie filmy oglądam z napisami.

20

Odp: Kondory Wschodu (1987)

Witam jestem tutaj nowy a kinem wschodu interesuję się nie od dziś. Co do rzekomego filmu to obejrzałem go dopiero kilka miesięcy temu i zrobił na mnie spore wrażenie. To prawda że walk jest niewiele ale podoba mi się dramatyczność tego filmu to że jest brutalny, krwawy i giną pozytywni bohaterowie. Temat jaki podjął Sammo jest ciekawy i widać było że wzorował się trochę na Łowcy Jeleni i serii Rambo oraz klasykach pokroju Parszywej Dwunastki. Od siebie dodał trochę humoru i niezłych scen kung-fu. Najciekawsze postacie to agentki ruchu oporu, sammo, biuen, generał, wariat znający położenie tajnej bazy i kilku więźniów.