Temat: DOA: Dead or Alive (2006)

Bardziej mi się podobał od Tekkena ale też nie najlepiej. Lecz jako niezobowiązująca rozrywka może być. Tylko po co chwilami głupkowaty humor?

2

Odp: DOA: Dead or Alive (2006)

Jak na ekranizację gry - nie było tak źle... Tylko dlaczego fabuła była skupiona tak bardzo na tych czterech dziewczynach - głównych bohaterkach? Przecież Dead or Alive, to nie tylko te laski. No, ale to jest zrozumiałe - im więcej będzie seksownych panienek na ekranie, to więcej osób (napalonych małolatów) pójdzie na ten film do kin, a zwłaszcza w 2006 roku, kiedy jeszcze seria gier "Dead or Alive" była na topie (była też jakaś wersja Voleyball, o ile pamiętam, gdzie grało się laskami w bikini na plaży w siatkówkę).

Trzeba przyznać, że akcji w filmie nie brakuje. Plus za fajny sposób pokazania walk, każda zakończona była KO - jak w bijatykach. smile Ogólnie film jako ekranizacja gry - bijatyki jest OK, myślę, że na podobnym poziomie jak "Street Fighter czy "Mortal Kombat" z lat 90 (choć oczywiście "Mortal Kombat" jest niedoścignionym wzorem).

Jeśli chodzi o aktorów w "Dead or Alive" to cudów tu nie było. Ale czego tu się spodziewać po takim filmie, gdzie głównym walorem i zaletą są seksowne aktorki w głównych rolach. Jedną z nich zagrała Jaime Pressly - znana z roli równie podobnej wariatki w serialu "Mam na imię Earl". Jedynie klasę aktorstwa pokazał tu Eric Roberts - role czarnych charakterów o dziwo wychodzą mu dobrze. Ponadto w krótkim epizodzie na początku i na końcu filmu pojawił się Robin Shou - znany z głównej roli ze wspomnianego "Mortal Kombat".

Film obejrzałem kiedyś tylko i wyłącznie dlatego, że leciał na antenie TVN, a i tak miałem w planach go kiedyś zobaczyć. A skoro leci w bezpłatnej telewizji to wypadało obejrzeć. Bo iść do kina i płacić grube pieniądze za bilet na taki film, to lekka przesada. Podobnie jak zakup lub wypożyczenie płyty DVD.

3

Odp: DOA: Dead or Alive (2006)

Ja dodam tylko, że film reżyserował na pewno dobrze wam znany Corey Yuen.

4

Odp: DOA: Dead or Alive (2006)

Axel napisał/a:

Przecież Dead or Alive, to nie tylko te laski.

Przecież Dead or Alive jako bijatyka słynie z panienek. Tam facetów jak i kobiet jest mniej więcej po równo, chyba jedyne takie mordobicie. Autorzy się skupili po prostu na elemencie charakterystycznym tej serii. wink Serii w której powstały też spin-offy typu

http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=7260

i w nich chodzi tylko o te wirtualne dziewczyny.  big_smile