1

Temat: Once a Thief (1991)

http://i211.photobucket.com/albums/bb6/nakf-of-kg/HK%20posters/1991OnceaThief_zps50a6081d.jpg

Historia trójki przyjaciół (Chow Yun-Fat, Leslie Cheung, Cherie Chung) w dzieciństwie przygarniętych przez Chowa (Kenneth Tsang), który wyuczył ich złodziejskiego fachu oraz wychowanych przez Chu (Paul Chu) - policjanta, który próbuje zawrócić ich ze złej drogi.


Lekkie, proste i przyjemne kino spod ręki Johna Woo, rzecz w stylu "Zbroi Boga", kilka wątków zresztą bardzo przypomina film Jackie Chana. Humor też jest podobny, tj. raczej niskich lotów, ale da się to przeboleć, głównie dzięki niektórym minom Chow Yun-Fata - końcówka bardziej przypomina jego głupawą rolę w God of Gamblers niż w filmach typu A Better Tomorrow czy The Killer.

Jedyną większą wadą filmu jest słabo napisana, wręcz schematyczna rola Cherie Chung - praktycznie nie bierze udziału w scenach kradzieży oraz późniejszej rozwałki i przez większość czasu jest tylko tłem dla popisów Yun-Fata i Lesliego.  Podobał mi się za to pomysł z dobrym i złym ojcem, mimo że są to postaci czarno-białe, to dodają więcej głębi trójce bohaterów, którzy aby pokonać "złego" muszą oszukać "dobrego" . Wprawdzie dziur logicznych w scenariuszu jest przez to co niemiara, ale kto by się przejmował takimi drobnostkami smile

2

Odp: Once a Thief (1991)

Ten film Woo wydaje mi się być bardzo sympatyczny. Powstał po finansowej porażce zbyt ponurego acz świetnego "Bullet in the Head". Woo zamierzał się odbić po tym i zrobił bezpieczny nastawiony na komercyjną sprzedaż film. Muszę go łyknąć biorąc pod uwagę, że nakręcił to z najlepszego przecie jego okresu.

3

Odp: Once a Thief (1991)

Z tego co wyczytałem film powstał w ekspresowym tempie i chwilami to niestety widać, ale myślę że ci się spodoba. W porównaniu do innych filmów Woo z tego okresu wypada nieco blado, ale jeżeli spojrzeć na niego z szerszej perspektywy to nie odstaje poziomem od podobnych filmów, np. z Jackie Chanem.

4

Odp: Once a Thief (1991)

Jak można było się spodziewać, miła błahostka. Nie brakuje niezłych scen akcji, naturalnie końcówka tu wyróżnia się najmocniej lecz szkoda, że nie było to bardziej poważne. Wtedy jeszcze bardziej by do mnie trafił. A Cherie Chung faktycznie niby jest a jakby jej nie było.