1

Temat: Harakiri (1962)

Chyba nie trzeba przedstawiać .....

http://img220.imageshack.us/img220/1984/72402373.jpg

Japonia, XVII wiek. Na dwór potężnego klanu przybywa ronin, by prosić o zezwolenie na popełnienie rytualnego samobójstwa. W odpowiedzi słyszy historię samuraja, który kilka miesięcy wcześniej przybył z taką samą prośbą. Wkrótce okazuje się, że historie obu roninów w zaskakujący sposób łączą się ze sobą...

"Harakiri" jest dziś uważane za jedno z największych arcydzieł japońskiego kina, dzieło tej klasy co "Rashomon" czy "Siedmiu samurajów" (filmy te łączy również osoba scenarzysty, legendarnego Shinobu Hashimoto). Niezwykły wizualnie film Masakiego Kobayashiego wyróżniono Specjalną Nagrodą Jury na festiwalu w Cannes.
[opis dystrybutora dvd]

trailer:
http://www.youtube.com/watch?v=2alw7Lvk_AE

2

Odp: Harakiri (1962)

Nie trzeba.

Film toczy się według reguł antycznej tragedii: skrajna asceza, statyczność, dominacja dialogów w których wysuwane są racje stron, retrospekcje i krwawa kulminacja na koniec. Kobayashiemu udało się stworzyć gęstą, klaustrofobiczną atmosferę a fabuła tak jest operowana niedopowiedzeniami, które z minuty na minutę się wyjaśniają, że ogląda się to w stanie nieustannego skupienia. Dodać do tego znakomitą, główną rolę, zdjęcia ( strona wizualna jest pierwszorzędna co widać szczególnie w scenie pojedynku na łące ) i ogólne wrażenie dopięcia wszelkich filmowych elementów na ostatni guzik, że nie pozostaje nic innego jak stwierdzić, że kino to najwyższej klasy. Jedna z najbardziej sugestywnych konfrontacji bezdusznej machiny systemu wysokiej kasty społecznej z bezbronną jednostką jaką wydało kino. Czyli ujmując krótko warto obejrzeć.